Wszystkie psy są potomkami polujących przodków i do dziś zachowały wiele z ostrości zmysłów i instynktów, niezbędnych do chwytania ofiary. To często bywa przyczyną zachowań, określanych przez nas jako nieposłuszeństwo na spacerach bez smyczy. Nieposłuszny jest według nas pies, który nie przychodzi na wołanie.

Ale spójrzmy na to oczami psa. Świeży trop jest tak ekscytujący i aż zaprasza, aby nim podążyć i pochwycić zdobycz. Ja chcę go odwołać i założyć mu smycz zanim sprawdzi, gdzie jest potencjalna zdobycz. Pies nie może pojąć, dlaczego – będąc członkiem stada — nie odczuwam takiego podniecenia jak on czując ten wspaniały zapach, który jego przejął podnieceniem do szpiku kości. Ma nieprzepartą chęć zapolować, a dla mnie to zwykłe nieposłuszeństwo. Wiem, że mój pies jest bystry i pełen energii. Dlaczego tak trudno jest mi utrzymać jego uwagę i zmusić do posłuszeństwa?  Dlaczego, zamiast przezwyciężać instynkt myśliwski, nie spożytkować go tak, by był mi pomocny w uzyskaniu lepszej kontroli nad psem ku naszej obopólnej radości?

Z obserwacji psa wywnioskowałam, że nie wystarczy dawać mu jeść i wyprowadzać go na spacery. Musimy dawać mu tyle zainteresowania, ile oczekujemy, że on da nam. Jeżeli codzienne ćwiczenia będą dawały psu tyleż bodźców psychicznych, co fizycznych, to będzie on znacznie bardziej zainteresowany naszymi oczekiwaniami, a jego posłuszeństwo wzrośnie nadzwyczajnie. Najcenniejszą umiejętnością psa jest zdolność do wyszukiwania śladów, rozpoznawania i podejmowania tropów. Jest wiele prostych zabaw, jakie możemy wymyślać opierając się na tym wspaniałym talencie. Stymulacja tych właśnie psich popędów bardzo pomoże  przezwyciężyć nam  jego skłonność do nieposłuszeństwa. Wystarczy prawidłowo nauczyć psa paru prostych ćwiczeń. Pies zacznie patrzeć na nas ze swego rodzaju oczekiwaniem i zaangażowaniem, które pozwoli mu zapomnieć o potrzebie poszukiwania bodźców na własną rękę.