Na przestrzeni ostatnich lat zdarzyło się wiele tragicznych przypadków ciężkich pogryzień ludzi przez psy, które niekiedy kończyły się śmiercią. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego pies rzuca się, by pogryźć, a nawet zagryźć innego człowieka i to nie tylko w obronie swego opiekuna.

Za wszystko winę ponosi człowiek – jego opiekun. Pies po swoim właścicielu przejmuje aż 80% jego charakteru, a z natury pozostaje w nim 20%. Z tego powodu ludzie niezrównoważeni i brutalni, a także słabi psychicznie nie powinni hodować i trzymać w domach dużych psów ras obronnych i bojowych. Należy pamiętać, że psy za popełnione czyny nie mogą odpowiadać, a cała odpowiedzialność za nie powinna spadać na ich właścicieli. Gdyby mieli obowiązek płacenia poszkodowanemu renty do końca jego życia, to z pewnością mieliby większy nadzór nad swoim podopiecznym.

Trudno jest winić psy za to, że są agresywne, ponieważ agresja to właściwość psa i właściwość rasy, ale zawsze tylko od właściciela zależeć będzie, czy ta cecha będzie potęgowana, czy łagodzona. Pies powinien być wychowany w atmosferze miłości i szacunku. Jeśli dorasta w poczuciu zagrożenia, to wyzwala się w nim wtedy agresja. I to jest główną winą człowieka.

Wysoka liczba pogryzień ludzi wynika głównie z braku skutecznej metody dyscyplinowania właścicieli. Stąd ze względu na możliwość pogryzień wyprowadzenie psów w miejsca publiczne powinno być dokonywane w sposób nie stwarzający zagrożenia dla ludzi i innych zwierząt. Wszystkie psy powinny być wyprowadzane na smyczy, a duże i agresywne osobniki – na smyczy i w kagańcu.

W Polsce żyje około 7 milionów psów, które przebywają w obejściach gospodarskich na łańcuchu oraz w domach tzw. kanapowce. Kim będzie w przyszłości wzięty do domu szczeniak, to będzie głównie uzależnione od jego właściciela. Czy będzie on jego towarzyszem życia, czy też postrachem okolicy? Sprawa wychowania psa i nadzoru nad nim leży w sferach braku kultury, wypaczonej obyczajowości i złego wychowania. Należy także podkreślić, że pies jest zwierzęciem stadnym, gdzie każdy osobnik musi znać swoje miejsce. Jest więc przewodnik stada, a za nim drabina społeczna, aż do osobnika, który jest podporządkowany wszystkim innym. Każdy człowiek stada ma genetycznie zakodowaną chęć poprawy swojego statusu społecznego. Korzysta więc z każdej okazji, aby pokonać towarzysza w hierarchii stojącego wyżej od niego i zająć jego miejsce. Stąd pies traktuje niewątpliwie swoich właścicieli i ich rodzinę jako własne stado. Należy pamiętać, że podporządkowanie też leży w naturze psa, ale jak tylko będzie miał on okazję, to zawsze będzie się starał osiągnąć w stadzie wyższą pozycję. Znane bywają przypadki, gdy małe psy (jamniki lub pinczery karłowate) są przewodnikami takiego stada, składającego się z osób dorosłych i ich dzieci i mogą bezwzględnie terroryzować taką rodzinę. A przecież takie same możliwości drzemią również w owczarkach, sznaucerach, rottweilerach czy amerykańskich staffordshire terierach.

 

Autor: Prof.dr hab. Janusz Kuźniewicz